There’s a war inside my core
I hear it fight
I hear it roar
Kiedy byłam małą dziewczynką nie lubiłam chwil, gdy moja mama płakała.
Wiedziałam wtedy, że jestem w niebezpieczeństwie, że za chwilę coś
poderwie mnie w górę, ściśnie w bezdechu i nie będzie chiało puścić.
Nieprzyjemny dreszcz ścinał krew w moich żyłach.
Oto nagle mój świat, który zbudowała mi mama,
otulony w wełniany szalik, systematycznie
odżywiany witaminami i ciepłym słowem,
trzęsie się w posadzach, przechyla na
boki, by trzeszcząc złowrogo runąć
w końcu wprost na moją głowę.
W jednym momencie ten parasol
rozpostarty wysoko nade mną,
zostaje przedziurawiony.
Maleńkim otworem pomału,
miarowo, sączy się
przez niego
narastający
niepokój.
Źrenice powiększają się diametralnie, serce
mocniej tłucze się o żebra.
Nie. To nie ona. Nie ONA.
Mama. Moja bohaterka.
Mój anioł stróż
upada?
Jak postrzelona sarna, zapadam się po czubek głowy
w bezmyślnej panice i biegnę. Choć tak naprawdę
nie wiem co robić. Uciec, schować się czy
usiąść obok niej i przygarnąć do siebie
tak, jak ona to robiła, tuląc cały mój
zmierzwiony świat, wygładzając fale
kipiącego przerażenia. Topiłam się
zachłystując się grozą, widmem,
które niezawsze było prawdziwe.
A ona matowym szeptem sklejała
mój świat na nowo. Przytulając
policzek do mojego czoła,
kołysząc na piersi jak
niemowlę, odwracała
moją uwagę baśnią
i kołysankami.
Even though it hurts
Even though it scares
Love me when it storms
Love me when i fall
Do tej pory mam w sobie ten niepokój, małą, zaschniętą,
przykurzoną panikę, która budzi się z krzykiem na ten
jeden jedyny dźwięk. Dorosłość topnieje, by zrobić
miejsce dziecku, które trzeba trzymać za rękę
przechodząc przez nawet mało ruchliwą ulicę.
To przecież mnie trzeba trzymać za rękę.
Go ahead, go ahead
Love me deep until you can’t
Even though it hurts
Even though it scares
Lykke Li - Love Me Like I'm Not Made Of Stone