5 maja 2008

wypierdalaj

Ze specjalną dedykacją dla wszystkich kurew-męskich, żeńskich i nijakich.
Wypierdalaj.
Dziewczynka już dawno bez zapałek, ale z torbą dynamitu.
Niewielka? Niepozorna? Ładna?
Głupia. Pusta. Nijaka. Niczyja.
Wypierdalaj.
Z uśmiechem na ustach-permanentny element codziennej maski.To ta na rano.
Wieczorem mam inną. Spływa już ze mnie ta codzienność. Widać ten prawdziwy syf już.
Wiesz, to zależy. Czasem się śmieję.Tak szczerze. Potrafię. Ale coraz rzadziej. Wolę udawać. Czasem chcę z tym skończyć, wiesz? Ale nie umiem.
Oni wolą jak się śmieję. Oni myślą, że jestem wesoła, otwarta, że mam dużo luzu,
że dystans mam. Nie bez powodu mówi się, że człowiek jest aktorem w teatrze świata,
więc ja też gram. Trzecioplanowo i tragicznie. Czasem patetycznie, ale bardziej utożsamiam się z turpizmem. Czasami napawam się tą brzydotą wewnętrzną.
Na zewnątrz też jestem brzydka, ale nie aż tak, niestety. Myślisz, że jestem próżna?-też.
Mam lustro,wiesz? Ty też masz? heh, no popatrz jaki zbieg okoliczności. Ale wiesz co?
Ja oprócz tego widzę, jak oni na mnie patrzą. Patrzą tak, że aż ciarki biegną mi po całym ciele. Lubię to, ale częściej mnie to irytuje jednak.
Nie patrz tak, proszę. Jestem brzydka, chcę taka być. I nie patrz mi w dekolt.
Nie patrz na tyłek. Nie mów, że mam ładne oczy, miłą skórę, że pachnę latem.
Zapomnij jak wyglądam. To nie ja, to moje ciało. Nie chcę go. Przecież ono nie jest moją zasługą.
To geny, pierdolę je. A może to złe słowo.
Gdyby nie to pierdolenie, nie byłoby mnie.
Szkoda, że to pierdolenie się odbyło. Kurwa.
Wypierdalaj.
Grzeczniej? Nie umiem grzeczniej chyba. Wypierdalaj, proszę?
Albo bezosobowo: proszę wypierdalać? Zobacz jaka jestem brzydka.
Nie dam Ci ciepła, nie będziesz moim przyjacielem. Zapomnę o Tobie.
Nudzę się ludźmi. Nie są mi potrzebni w zasadzie. Tylko na chwilę.
Na chwilę dam Ci rękę nawet, pocałuję w czoło, powiem, że Cię lubię, ale na chwilę.
Nie każ mi się z Tobą spotykać. Nie chce mi się. Nie lubię siebie, ale wolę być ze sobą,
bo tylko ja siebie rozumiem jakoś.
Z resztą i tak Cię nie posłucham. Chodzę swoimi ścieżkami, takimi,
którymi inni boją się chodzić.Nie idź za mną. Chcę być sama.
Wiesz jaki ból jest najlepszy? Ten, który sam sobie zadajesz. Mniej boli.
Odejście nadziei jest najgorsze.Powiesz,że ona umiera ostatnia, czy coś.
Wolę umrzeć przed nią i bez niej, sama. Ale wiesz, mnie ochodzi o tę nadzieję
w drugim człowieku. Ona odchodzi i jest trudno. Nie chcę już. Nie mam siły.
Zatem-wypierdalaj już, proszę.

wejdź tam

Chcesz być dla mnie ważny? Chcesz, żebym patrzyła na Ciebie codziennie rano?
Mam Cię dotykać opuszkami palców, albo nawet drapać lekko paznokciami?
Wejdź tam.
Jest takie miejsce. Każdy je ma. A kobiety, to już w ogóle-oczywiste przecież.
Myślę o nim codziennie rano. Wybiegam z klatki, a raczej staram się z niej wylecieć-popatrz,
a więc blok, to też metafora..-ściskam w dłoni za dużą torebkę, biegnę i myślę o tym miejscu,
ale tylko przez moment, więc o Tobie też mogę wtedy pomyśleć. Chociaż to nie jest ciepła myśl,
ale zawsze, więc jeśli chcesz..
Nie będziesz tam pierwszy-wybacz, ale mam już dwadzieścia lat, więc raczej trudno,
żebyś był pierwszy, wiesz. No i nie będziesz tam sam.
Jestem naiwna, jeśli myślę, że chciałbyś się tam znaleźć.
Właściwie, to nie wiem, czy myślimy o tym samym. O czym Ty myślisz?
W sumie nieważne. Nie obchodzi mnie to ani trochę.
Nic nie mów. Na pytania retoryczne się nie odpowiada przecież, a dla mnie to
właśnie takim było. W moich uszach ma prawo brzemieć tylko muzyka.
To miejsce to mój portfel, nic innego. Dziwne?
Wcale nie będę ukrywać, że nie jestem dziwna.
Nie poprę tego argumentem, że każdy taki jest, bo największym
dziwactwem jest mówienie, że nie ma się ich wcale.
Wiesz, w moim portfelu mam nawet moją siostrę, której nie widziałam
od ponad tygodnia. Druga też tam jest. Kocham ją chyba, ale nie potrzebuję wiedzieć,
co u niej słychać. No i dziadek. Mój autorytet, ale jestem zbym słaba i leniwa,
żeby iść w jego ślady. Mama też tam jest, jako mało dziewczynka. Czarno-białe.
Babcia trzyma ją na kolanach. Fajne światło. Lubię to zdjęcie.
Na innym mama ma taki śmieszny beret i grube kolanówki. Stoi a górce.
Słabo oświetlona twarz, ale widać, że się uśmiecha. Tak zadziornie unosi ramiona.
Chyba wolałabym ją jako małą dziewczynkę. Nie umiem już z nią rozmawiać.
Jest też moja przyjaciółka. Wróciła do portfela po kilku miesiącach nieobecności.
Taty tam nie ma i nigdy nie było. Byłoby mu przykro gdyby o tym wiedział, ale nieważne.
Mnie w każdym razie to nie rusza. I tak nie ma już miejsca. Jest za to mój pies.
Uśpiliśmy go 4 lata temu. Teraz mam innego, ale nie ma go w portfelu-jest na codzień.
Budzi mnie ciepłym liźnięciem przez zaspany policzek. To lepsze niż budzik-wstajesz natychmiast, bo jak nie, to 'budzik' gramoli Ci się do łóżka.
No to chcesz tam być? Nie zależy mi, ale jeśli chcesz, to daj mi swoje zdjęcie.