Wypierdalaj.
Dziewczynka już dawno bez zapałek, ale z torbą dynamitu.
Niewielka? Niepozorna? Ładna?
Głupia. Pusta. Nijaka. Niczyja.
Wypierdalaj.
Z uśmiechem na ustach-permanentny element codziennej maski.To ta na rano.
Wieczorem mam inną. Spływa już ze mnie ta codzienność. Widać ten prawdziwy syf już.
Wiesz, to zależy. Czasem się śmieję.Tak szczerze. Potrafię. Ale coraz rzadziej. Wolę udawać. Czasem chcę z tym skończyć, wiesz? Ale nie umiem.
Oni wolą jak się śmieję. Oni myślą, że jestem wesoła, otwarta, że mam dużo luzu,
że dystans mam. Nie bez powodu mówi się, że człowiek jest aktorem w teatrze świata,
więc ja też gram. Trzecioplanowo i tragicznie. Czasem patetycznie, ale bardziej utożsamiam się z turpizmem. Czasami napawam się tą brzydotą wewnętrzną.Na zewnątrz też jestem brzydka, ale nie aż tak, niestety. Myślisz, że jestem próżna?-też.
Mam lustro,wiesz? Ty też masz? heh, no popatrz jaki zbieg okoliczności. Ale wiesz co?
Ja oprócz tego widzę, jak oni na mnie patrzą. Patrzą tak, że aż ciarki biegną mi po całym ciele. Lubię to, ale częściej mnie to irytuje jednak.
Nie patrz tak, proszę. Jestem brzydka, chcę taka być. I nie patrz mi w dekolt.
Nie patrz na tyłek. Nie mów, że mam ładne oczy, miłą skórę, że pachnę latem.
Zapomnij jak wyglądam. To nie ja, to moje ciało. Nie chcę go. Przecież ono nie jest moją zasługą.
To geny, pierdolę je. A może to złe słowo.
Gdyby nie to pierdolenie, nie byłoby mnie.
Szkoda, że to pierdolenie się odbyło. Kurwa.
Wypierdalaj.
Grzeczniej? Nie umiem grzeczniej chyba. Wypierdalaj, proszę?
Albo bezosobowo: proszę wypierdalać? Zobacz jaka jestem brzydka.
Nie dam Ci ciepła, nie będziesz moim przyjacielem. Zapomnę o Tobie.
Nudzę się ludźmi. Nie są mi potrzebni w zasadzie. Tylko na chwilę.
Na chwilę dam Ci rękę nawet, pocałuję w czoło, powiem, że Cię lubię, ale na chwilę.
Nie każ mi się z Tobą spotykać. Nie chce mi się. Nie lubię siebie, ale wolę być ze sobą,
bo tylko ja siebie rozumiem jakoś.
Z resztą i tak Cię nie posłucham. Chodzę swoimi ścieżkami, takimi,
którymi inni boją się chodzić.Nie idź za mną. Chcę być sama.
Wiesz jaki ból jest najlepszy? Ten, który sam sobie zadajesz. Mniej boli.
Odejście nadziei jest najgorsze.Powiesz,że ona umiera ostatnia, czy coś.
Wolę umrzeć przed nią i bez niej, sama. Ale wiesz, mnie ochodzi o tę nadzieję
w drugim człowieku. Ona odchodzi i jest trudno. Nie chcę już. Nie mam siły.
Zatem-wypierdalaj już, proszę.