14 marca 2011

piżama.

A wiosną? A wiosną wypuszczę motyle
ze słoików i pozwolę im wzbić się
w promienie nierozgrzanego jeszcze słońca.
Oślepnę stojąc w słońcu, pozwolę mu się
lizać po moim nagim, bladym ciele i nie zamrugam
powieką do czasu, aż motyle nie znikną pod pierzyną
mlecznych chmur. Znów soczysta zieleń jak farba
rozpryśnie się na moich butach, ptaki rozedrą
się w bębenkach uszu, a wiatr sypnie mi na twarz
kolejną porcję piegów. Wyblakły przez zimę,
jakoś starły się i skryły pod powłoką makijażu,
ale w słońcu znów rozbłysną jak bursztyn.
Mam głowę pełną wiatru, pajęczyn poklejonych
w niekończące się zwoje. Wszystko dudni i huczy.
W sercu już kwitną krokusy, oczy zachodzą poranną mgłą,
ręce porastają w gęsie pióra. Skóra różowieje od pierwszych
kropel ciepłych deszczy. Mam plan, mam plan być szczęśliwą
tej wiosny i nie mówić nic kiedy ktoś zmusza mnie do mówienia.
To wszystko być może, ale kiedy z słuchawki sączy się chłód,
odmrażasz mi ucho i mam ochotę zapaść znów w jesienno-zimowy marazm.
Nie każ mnie ciszą i nie kłam, że jesteś, bo pod poduszką od
dawna leży tylko moja piżama.

Brak komentarzy: