22 września 2008

Magdmoiselle vol. 2

Nie mam diademu i złotej sukni, jedwabnej wstążki we włosach,
ani szklanych bucików rozmiar 36.
Nie mam alabastrowej cery, ani smukłej talii.
Nie bywam na salonach, nie jeżdżę Astonem Martinem
i nie ubieram się u Prady. Nie noszę biżuterii, nawet nie mam
przekłutych uszu i mam za krótką szyję, żeby nosić kolię.
Nie umiem chodzić w szpilkach dłużej niż dziesięć minut.
Nie umiem siedzieć jak dama. Nie zachwycam się kawiorem
i nie umiem z gracją przeskoczyć przez kałużę.
Nie znam etykiety towarzyskiej, wpadam w panikę,
kiedy widzę obok swojego talerza więcejniż jeden widelec.
Nie śmieję się perliście z inteligentnych żartów i nie zasłaniam przy tym
ust dłonią w małej rękawiczce. Nie jestem księżniczką. Dlatego nie szukam księcia.
Bajkę mogę napisać sama, a on i tak nie przyjedzie, 
bo jego biały rumak ma złamaną nogę, albo książę akurat dostał kataru,
albo ktoś mu znowu rzucił rękawicę,a honor nie pozwolił mu na to,
by jej nie podnieść. Cóż, książęta tak mają chyba.
Nie jestem księżniczką, ale jakoś mnie to nie rusza.  
Dlatego chcę, żebyś wszedł ze mną na drzewo i rzucał szyszkami w przechodniów,
żebyś tak jak ja, próbował nadepnąć gołębiom na ogon, kiedy drepczą chodnikiem w nadziei,
że złowią resztki twojego śniadania. Obrzydliwe, brudne grubasy. Są tylko po to,
żeby się nażreć i nasrać na świeżo wypraną kurtkę.
Chcę, żebyś wszedł ze mną w nocy na dach i pokazał mi kasjopeję.
Chcę, żebyś położył się ze mną na trawie i kłócił się ze mną o to,
co przypominają ci chmury. Pójdź ze mną na rynek i ukradnij dla mnie
pachnące jabłko, a jeśli wpadnie mi do buta kamień,  
to powiedz mu, żeby spierdalał.

Brak komentarzy: