8 maja 2009

zniewoleni

Zauważyłeś, że wszyscy pierwszoklasiści piszą tak samo?
Stawiają identyczne, wielkie, rozchwiane litery, starając
się wcisnąć je w ciasne linie i kratki. Wielkie bazgroły,
które dziurawią papier, przebijają na drugą stronę lepkim
tuszem i zdają się ważyć tonę. W wymiętym zeszycie roi się
od błędów, skreśleń, kleksów. Nie ma w nim miejsca i czasu
na białe plamy korektora i rysunki na marginesie.

Zauważyłeś, że wszyscy starzy ludzie piszą tak samo?
Haczykowate, pokurczone, litery z wpadniętymi brzuszkami,
tak ostre, że gdybyś wyciął je z papieru, pewnie poraniłyby
Ci palce. Lista zakupów, spis rachunków do zapłacenia,
składników na ciasto bakaliowe-wszystko zapisane czarnym
flamastrem, żeby móc przeczytać to bez okularów.
Zapisują to wszystko na pociętych kartkach z tych
ściennych kalendarzy z przesuwanym okienkiem,
żeby nie marnować papieru.
Ja nigdy takiego nie miałam, ale pewnie kiedyś
i u mnie zawiśnie ten cud techniki.

A zauważyłeś jak piszą wszyscy Ci, którzy są pomiędzy?
Każdy inaczej. Po swojemu.

A wiesz jak pachnie skóra dziecka? Nie przesiąknięta
jeszcze potem, strachem, brudem? Taka czysta, miękka,
gładka i jednolita. Tym zapachem można się zachłysnąć
i stracić oddech na chwilę. Słodki jak cukier
i delikatny jak powietrze.

A wiesz jak pachnie skóra starego człowieka? Czujesz
starość, szarość, pot i ogólne zmęczenia materiału,
nieświeży oddech. Zmiany pigmentowe na pomarszczonej,
suchej skórze i te zamglone oczy.

Zniewoleni w zapachu własnego ciała,
literach dużych i małych.

Brak komentarzy: