22 sierpnia 2009

spacer po jeziorze

"Zastyga w kwiaty mróz.
Rosa w gwiazdy.
Głuchy i martwy
Dzwonu ton.

Komuś zbrakło tchu."

Sylvia Plath - "Śmierć i Spółka"





Spacerowała z psem po trzeszczącej, nierównej tafli lodu.
Było wczesne popołudnie, ale-jak to zimą bywa-wszystko
ogarniała już drżąca, gęsta ciemność. Zimne księżycowe
światło, skrzyło się diamentowym blaskiem na bladym śniegu.
W zmarzniętej dłoni trzymała skórzaną smycz.
Idąc wolno przed siebie, kopała bryłki lodu przemokniętym
butem, a pies biegł za nimi merdając ogonem
i radośnie poszczekując.
Szła wciąż z pochyloną głową, pochłonięta
jakimiś ponurymi myślami, nie zwracając wcale uwagi
na psa, który wciąż szarpał za smycz i zaplątywał
się w nią próbując złapać wszystkie bryłki wypryskujące
spod jej stóp. Myśli coraz gęściej kotłowały się w jej
głowie, krzyczały, bolały i rozdzierały ją na pół.
Szła coraz szybciej i coraz dalej wykopywała przed siebie
kawałki lodu. Pies, szalejąc z radości pędził za nimi
z wywieszonym językiem. W końcu szarpnął tak mocno,
że jej bezwładna, sina ręka bez oporu upuściła smycz.
Pies gnał daleko w czerń, wznosząc w powietrze tumany
lewitujących płatków śniegu i prawie frunąc nad lodem,
haczył łapami o powiewającą za nim smycz. Zniknął gdzieś
w ciemności, pozostawiając za sobą głuchą, martwą ciszę.
Po chwili po zasypanej śniegiem tafli jeziora, poniósł się
rozdzierający skowyt, trzask pękającego lodu i chlupot
lodowatej wody. Co chwilę jeszcze dobiegało z daleka
zduszone szczekanie, przechodzące w rozpaczliwe wycie,
i bulgoczące rzężenie. Poźniej wszystko zupełnie ucichło.
Biegła przed siebie najszybciej, jak tylko potrafiła,
połykając łapczywie mroźne powietrze. Znalazła w końcu
to miejsce, ale nie mogła podejść zbyt blisko, bo lód
zaczynał trzeszczeć pod jej stopami i strzelając głucho, pękał.
Uklękła i ukryła twarz w dłoniach. Płakała i krzyczała, a echo
niosło się po całym jeziorze roztrzaskujac się tępo o przybrzeżne
drzewa. Uniosła wzrok ku górze, jakby winiąc Opatrzność za to,
co się przed chwilą wydarzyło. Niewzruszone gwiazdy, spoglądały
na nią nienachalnie i tylko ta ciemność jakoś ciężej przysiadła
na jej ramionach.

2 komentarze:

Kacper pisze...

jak dobrze ze jeszcze nie ma zimy ;)

FFLiL aka Furria pisze...

ale szkoda, że wiosna nie może trwać ciągle.