Jaskółka siostra burzy, żałoba fruwająca...
Stan Borys - Jaskółka uwięziona
Mam ochotę upić się z tobą i pogadać chwilę, pomilczeć i z uśmiechów zbudować jakiś sens. Wiesz, to jakaś ironia losu, że jestem taka stara. Jakiś gorzki żart czasu. Dzieciństwo pluje mi w twarz. Może kiedyś mnie tam jeszcze zabierzesz. Na moment, na sekundę. Wejdziemy do piaskownicy bez dowodów osobistych, nikt nie spojrzy już na nas jak na wariatów. Poczujemy znowu w głowach tą samą fantazję, nieskalaną syfem tego świata. Każdy błysk mlecznych zębów będzie znowu szczery i czysty, a dotyk nieskrępowany i ciepły.
Mam problem z tą całą dorosłością. Odwlekam ją w nieskończoność. Kurczowo trzymam się tu i teraz. Nie chcę myśleć o jutrze i o potem. Mam na sobie skafander, obleczony tak ciasno jak zwoje mumii, a dusza lekka jak jaskółka wciąż wyrywa się do światła, w górę, w górę do słońca i mlecznych chmur.
- Co mogę dla ciebie zrobić?
- Po prostu mnie stąd zabierz i bądź. Tak bardzo tęsknię do jutra..
- Spakowałem je dla ciebie w twoje drewniane pudełka z decoupage’u.
Uśmiechnę się do ciebie, zabierzemy butelkę wina. Schowamy się w szałasie w środku lasu, nad jeziorem i będziemy palić papierosy udając, że jesteśmy tacy dorośli. Nakarmię cię poziomkami ociekającymi słodką rosą, dotknę palcem twoich piegów. Rozpalisz dla mnie ognisko i będziemy tańczyć dookoła niego nago, kalecząc stopy o skostniałe szyszki.
- Oszalej ze mną, niech to wróci.
- Niech wróci i zostanę dopóki nie dorośniesz.
Masz czas, żeby ze mną wypić wino?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz