4 lutego 2009

wysoka perspektywa

Lubię patrzeć z góry. Odpowiada mi taka perspektywa.
Kręci mi się w głowie, wiatr wyciska cierpkie
łzy spod powiek. Tynk osypuje się spod stóp, drżą kolana
i ten histeryczny uśmiech. Widzę małe punkty przesuwające
się tam w dole. Odbijają się od siebie jak cząsteczki powietrza.
Poruszają się szybko i chaotycznie, zupełnie bez sensu.
Wypuszczam z ręki jabłko i ciskam nim w przepaść pod sobą.
Po chwili znika mi z oczu. Nie wiem czy ktoś nim dostał w głowę,
czy ktoś je złapał, czy może soczyście rozbryzgało się na ziemi,
ku zdziwieniu przechodniów. Tak bardzo chciałabm to zobaczyć.

Chcę się udusić lodowatym powietrzem, a później roztrzaskać
o chodnik z wielkim hukiem. Chcę, żeby żaden cieć nie mógł
później przez lata wyczyścić chodnika z mojej krwi,
żeby wszyscy znajomi i rodzina unikali tego miejsca.
Jakie to musi być uczucie, taki upadek.

Dotknąć nieba. Dlaczego się nie da?
Chcę stanąć w chmurach tak gęstych,
żeby nic nie widzieć. Oślepnąć i sparzyć się
na popiół od słońca, przemarznąć od śniegu i deszczu,
zostać tam i umrzeć, przy głośnym krzyku ptaków.

"Chciałem być w chmurach, lecz raczej nie będę,
bo ten upadek to prędzej wbije mnie w glebę,
niż w Eden, ale pierdolę, ostatni raz się poświęcę,
bo mogę lecieć przez moment, a to jest dla mnie ważniejsze."

Kisiel "Złamane Skrzydła" (Skrzydła Mixtape vol.2)

Dlaczego stać mnie na śmierć tylko wśród liter, mamo?

Brak komentarzy: