Zmęczona kładę się na łóżku z kubkiem ciepłej herbaty w ręce
i oglądam program artystyczny z roku '69 pod reżyserią
Olgi Lipińskiej na TVP KULTURA. Kłobuszewski, Łazuka, Pokora,
Sienkiewicz, Kłosowski, Pluciński, niezniszczalny, uczuciowy
wizjoner i poeta-Grechuta... i jeszcze parę,
charakterystycznych postaci z tych czasów. Czarno-biały obraz,
mami mnie jak wesołe miasteczko łakome oczy dziecka.
Jak w hipnozie śledzę akcję-słucham, patrzę, śmieję się.
Niesamowite, jak tak prosty spektakl, przeplatany zabawnymi
piosenkami, okraszony subtelnym poczuciem humoru,
może tak bardzo pogrążyć widza w uwadze i dobrym nastroju.
Godzina mija, w takt muzyki płyną z góry ekranu napisy końcowe.
Z niechęcia wracam do mojej codzienności.
Jest szara, ale to nie to samo, co czarno-biały film, czy kabaret.
Za mało polskości, za mało tego, co indywidualne, nieodtwórcze, nasze.
Tamte czasy, to już niestety pieśń przeszłości, dzisiejsza natomiast
brzmi w moich uszach jak chaotyczna kakofonia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz