11 listopada 2008

rysunki

Stanęła nade mną w momencie, kiedy wyobrażałam sobie
spacer na liniach trakcyjnych.
Podeszła z kartką papieru w jednej i ołówkiem w drugiej ręce.
2B-jakaś mini rekompensata za wtargnięcie rzeczywistością
w moją wytęsknioną imaginację.
Powiedziała: "Narysuj siebie na świecie."
Zacisnęłam palce na ołówku i dusząc grafitem kartkę,
narysowałam kulę ziemską i siebie z boku, pod chmurą.
Poleciła: "Narysuj siebie w przyszłości."
Odwróciłam kartkę i poprawiłam przebijające kontury poprzedniego
rysunku.
Podała mi zdjęcie. Stadion wypełniony po brzegi ludźmi.
Dodała: "Narysuj krzyżyk tam, gdzie byś się znalazła."
Skreśliłam krzyżyk na telebimie.
Spojrzała na mnie z troską i szczerym zainteresowaniem i zapytała:
"Jesteś samotna?"
Podeszłam do fontanny, włożyłam do niej głowę, nabrałam wody w usta
i spojrzałam jej kpiąco prosto w oczy.
Powiedziała: "Rozumiem. Nie chcesz mówić."
Podeszłam do niej, oplułam ją brudną wodą z fontanny i odpowiedziałam:
"Nie chce mi się już rysować."

Brak komentarzy: