Wciąż pamiętam historię o szczeniaku, który w podziurawionym,
kartonowym pudełku, w samochodzie pocztowym, przemierzał kraj,
żeby ucieszyć jakiegoś smarkacza w dzień urodzin.
Nie doczekał się, pewnie nawet nie wiedział gdzie jedzie.
Musiało być mu duszno, ciasno i ciemno. Wielki wysiłek dla tak
małego serduszka sprawił, że wkrótce przestało pracować.
Oderwany od ciepłego mleka matki, potraktowany jak rzecz,
jak prezent, ale widać nie dość wartościowy, by wręczyć go osobiście,
umarł w samotności, stał się tak martwy, jak pozostałe paczki kuriera.
Taki mały, zimy pies, już nikogo nie ucieszy. Nie pomerda ogonem,
nie poliże po ręce, ani po twarzy, nie ogrzeje bosych stóp,
nie ucieszy się, kiedy właściciel wróci do domu, nie obszczeka
nieprzyjaciela, nie pójdzie ochoczo na spacer i nawet nikogo już
nie pokocha, bo głupi człowiek przez swoje lenistwo, ignorancję,
chamstwo i okrucieństwo, odebrał mu taką szansę.
Nie rozumiem. Nienawidzę. Debilizm. Oczyśćmy świat z takich ludzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz