Wrzasnął, że jest dziwką i uderzył ją w twarz tak mocno,
że wpadła na stół i przewracając wazon, upadła na ziemię,
wśród połamanych kwiatów. Długo bolała ją głowa,
krew sączyła się nieśmiało z rozdartej wargi,
dziąseł i kącików ust, w uszach długo brzmiało jeszcze echo uderzenia.
Wróciła do domu, wzięła gorący prysznic i poszła do kuchni
zrobić sobie ciepłą herbatę. Napełniła wrzątkiem kubek
i anemicznie mieszała łyżeczką cukier na jego dnie.
Rozpłakała się. Nawet nie wiedziała kiedy.
Wtedy weszła do kuchni jej matka.
Spojrzała na nią z troską i zapytała co się stało.
Ona spuściła wzrok i nic nie odpowiedziała.
Matka pogłaskała ją po głowie i powiedziała:
-Znowu? Nie martw się, przejdzie Ci.
Zamykając za sobą drzwi wyszła, człapiąc kapciami po schodach,
na górę. Ona wciąż siedziała w tym samym miejscu.
Przestała mieszać herbatę, spuściła głowę tak, że włosy
zakryły jej twarz i powiedziała:
-Jasne. A jak się nażrę kwasów i trochę poskaczę,
to ciąża też mi przejdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz