Powiedział nie.
Usłyszałam to chwilę później.
Później jechaliśmy razem tramwajem.
Coś myślał i wiem, że mówił dokładnie to samo.
Pożegnaliśmy się bezsensu. Zaczął padać deszcz.
Poszłam dalej sama, przed siebie.
Kiedy szłam wzdłuż torów, usłyszałam nad głową
krzyk dzikich gęsi. Trzaskały skrzydłami
o chmury i wrzeszczały coś do siebie.
Nie rozumiałam, a może wiedziałabym coś więcej teraz.
Przed domem, na wietrze, bujała się mokra huśtawka.
Usiadłam na niej, ale przestała się huśtać.
Wstałam więc, zapaliłam papierosa i patrzyłam jak sama
buja się dalej.
Spojrzałam w górę. Niebo zasnute smołą, już dawno
pogrzebało słońce. Tęczy nie będzie, nie dzisiaj,
ale życzę Ci tego, siostro, na to lub
późniejsze jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz