4 grudnia 2008

nowe buty

Wiesz jak to jest?
Przykleiła sie do mnie i nie chce puścić.
Staram się nie myśleć, zapomnieć, ale wraca do mnie,
kiedy zamknę oczy. Zaplątałam się w nią, jak martwa mucha
w sieć pająka i nie potrafię się od niej odciąć.
Nie potrafię.
Podarowano mi nowe buty. Są za ciężkie i za ciasne.
Nie umiem w nich chodzić. Ranią moje stopy, powodują odciski
i obtarcia. W nowych butach nie jestem wcale inna.
Idąc w nich, wciąż wdeptuję w stare, ale wciąż świeże, błoto,
w kałuże, koleiny. Potykam się i przewracam. Grzęznę po kolana
w tym, co niby jest już za mną. Nie da się inaczej,
nie mogę iść inną drogą.
Ci, którzy wiedzą, w co wdeptuję, do czego tak niechętnie,
ale wciąż, wracam i tak nie rozumieją. Nikomu już o tym nie mówię,
nie potrafię. Nie pytaj. Nie powiem, bo nie chcę.
Tak bardzo boję się życia. Boję się, że zrujnuję sobą innych,
tych, których jeszcze nie ma. Nie chcę o nich myśleć nawet.
Boję się. Nie wiem, w jakich butach musieliby chodzić.

Brak komentarzy: