Ty zalewasz herbatę wodą, a on podaje cukier.
Ty zakładasz jej buty, a on je sznuruje.
Ty się śmiejesz, a on się uśmiecha tylko.
Ty czytasz, on nie wie nic o tym.
Ty ukrywasz myśli w słowach, on pokazuje
je nawet niemym oddechem.
Ty bierzesz, on daje. Czerpiesz zachłannie
i analizujesz w milczeniu i cieple jej skóry.
Zna całą Twoją mapę żył i wodzi po niej palcem,
kiedy śpisz. Na jego ciele, bez namysłu
nie trafi palcem nawet w pieprzyk na policzku.
Ty czasem nią gardzisz i karcisz ją,
on szeptem ucisza jej furię.
Przy Tobie jest delikatna, czuła i boi się,
że jej dziwna poza pęknie jak bańka mydlana,
kiedy ktoś palcem sprawdzi czy jest prawdziwa.
Przy nim jest oschła i agresywna.
Sama gubi się w swoich dwóch "ja",
rozdziera się jak suchy papier i nie potrafi się
skleić na powrót. Nie wie kim jest, dla kogo jest
i być powinna i chciałaby być.
Ty jesteś daleko, nie całujesz jej, nie dotykasz,
on robi to wszystko i dwa razy więcej. Jest szczęśliwa,
ale kiedy patrzy na Twoje pożółkłe i pogniecione zdjęcie wie,
że jej szczęście też pożółkło i pogniotło się w czasie,
że wolałaby wypić herbatę bez cukru, chodzić w rozsznurowanych
butach i palcem przeskakiwać przez pulsującą aortę, albo
nożem, jeśli nie.
2 komentarze:
to, że masz poryte w bani już wiesz.. ale ten on i on przypomina mi trochę metaforyczną gloryfikację wibratora...;]
ale Ty porównywalnie, skoro masz takie skojarzenia, misiu:*
Prześlij komentarz