Zadzwoniłeś i powiedziałeś, że będziesz za niecałą godzinę,
że jesteś głodny i marzysz tylko o moich naleśnikach z musem jabłkowym.
Pociągnąłeś za sznurki i Twoja marionetka,
posłusznie zeszła więc po schodach do kuchni.
Wyciągnęłam z szafki puszkę z mąką, wzięłam jeszcze cukier, sól.
Podeszłam do lodówki i wzięłam mleko i jajka.
Schyliłam się jeszcze po miskę.
Sięgnęłam po mąkę i zamyślona, wysypałam ją na podłogę.
Spojrzałam na dół. Jakieś dwa kilogramy mąki, leżały sobie
jak gdyby nigdy nic na kafelkach. Ukucnęłam.
Jedną ręką wygładziłam lekko mąkę. Potem zanurzyłam w niej
jeden palec i formując kształtne litery, napisałam "Kocham Cię".
Wstałam, wytarłam ręce o dżinsy i poszłam spać.
Kiedy się obudziłam, było już ciemno.
Usiadłam na łóżku, zapaliłam światło, później zeszłam na dół.
W kuchni nadal ten sam bałagan, bo oczywiście nie mogłeś posprzątać.
Wzięłam więc mleko i jajka, podeszłam do lodówki i odstawiłam je
na swoje miejsce. Zamykając lodówkę, zobaczyłam na kartoniku od mleka
Twoje pismo, ubrane w czarny flamaster. Odwróciłam kartonik.
"Kochasz? To powinnaś wiedzieć, że nie lubię mąki z podłogi".
Wbiegłam po schodach na piętro, szarpnięciem otworzyłam szafę.
Nie było Twoich rzeczy, Twojej walizki, a w łazience na półce
brak Twoich kosmetyków.
Może masz rację, że dwa kilo mąki to wystarczający argument.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz