31 października 2008

martwy dialog

Wiesz, chyba powinniśmy się rozstać.

(cisza)

Nie rozumiesz mnie. Nie umiesz ze mną rozmawiać.

(cisza)

Ciągle mówisz mi, że jestem kapryśna jak mała dziewczynka,
a tymczasem to Ty, kiedy rozmawiamy, rzucasz wszystkim
jak sfrustrowany chłopczyk kredkami i krzyczysz na mnie.

(cisza)

No i dlaczego nawet teraz milczysz? Przecież do Ciebie mówię.
To nie jest mój kolejny wymysł, to jest nasz wspólny problem.
Nie umiemy ze sobą rozmawiać.

(cisza)

Twoja obojętność jest szczytem bezczelności. 

(cisza)

Może powiesz mi w końcu co Ci we mnie nie pasuje?
To jak wyglądam? Ciągle mówisz, że jestem gruba.

(cisza)

To jak mówię, jak przeklinam?

(cisza)


To, że zapominam, że wstawiłam ryż
i kipi jak porąbany, tak samo z resztą jak Ty swoją złością..?


(cisza)


Mów do cholery!


(cisza)



Wiem, że śpisz. Nie czułeś nawet jak szepcącym pocałunkiem, mówiłam Ci dobranoc.
Ćwiczyłam tylko mowę. Ty i tak nic nie słyszysz. Nawet jeśli wjechałabym do sypialni
czołgiem i darła się do Ciebie przez megafon, to nie usłyszałbyś mnie.
Nie umiesz mnie już słuchać, nie chcesz po prostu. Tylko dlaczego?
Już na początku powiedziałam Ci, że zniosę wszystko poza brakiem szacunku.
Możesz mnie nie kochać, nienawidzić, przeklinać, ale mnie szanuj.

Ubieram się i wychodzę, zostawiając Cię w ciepłej pościeli.

Brak komentarzy: